Talenty w akcji

Talenty w akcji – styczeń 2020

Poznanie siebie jest jednym z kluczowych elementów warunkujących nasze efektywne działanie. Przypuszczam, że doskonale o tym wiesz. Nawet jeśli nie do końca zdajesz sobie z tego sprawę, to tu będzie to wybrzmiewać z każdego zakamarka, gdyż jest to dla mnie bardzo ważny temat. Właśnie dlatego, że pomaga działać skuteczniej, efektywniej i szybciej, czyli dokładnie tak jak lubię i mam nadzieję, że Ty też.
Będzie dziś zatem o poznawaniu siebie. Jedną z moich ulubionych metod jest obserwacja talentów. Minął pierwszy miesiąc tego roku, więc czas go podsumować, zrobić przegląd pod kątem talentów i wyciągnąć stosowne wnioski.

Rozwaga

Zdecydowanie niekwestionowanym mistrzem tego miesiąca była rozwaga. Zaobserwowałam zarówno jej ciemne, jak i jasne strony.

Styczeń obfitował w nowe wydarzenia w moim życiu, zwłaszcza jego końcówka. Rozwaga, a w zasadzie moje ostrożne podejście nie do końca pozwalają mi się w takich nowych sytuacjach odnaleźć. Przeważnie jestem wycofana, zdystansowana i ostrożna. To lekko napisane, bo czasami przybiera formy bardziej zdecydowane. Sądzę, że jak poznamy się bliżej, to i łatwiej będzie mi się otworzyć i napisać jeszcze bardziej dosadnie, chociaż możliwe, że będę już daleko dalej i wcale nie będę tego potrzebowała ;).

Nieustannie poszerzam swoje pudełko komfortu, im mniejsze kroki, tym łatwiej, im większe, tym trudniej. Czasami nowa sytuacja wymaga ode mnie wręcz pokonania przepaści. Czasami skaczę, a czasami się zatrzymam i jak to przysłowiowe zwierzę nie pójdę dalej, mimo tego, że doskonale wiem, że to w konsekwencji będzie dla mnie dobre, nie i już. Po pokonaniu takiej przepaści odczuwam niezwykłą dumę i zadowolenie, bo wiem jak wiele wysiłku musiałam w to włożyć. Po tym cały mój organizm domaga się odpoczynku, spokoju, wyciszenia, samotności i odosobnienia. Muszę i chcę pobyć sama ze sobą przez jakiś czas. Moje przepaście to nawiązywanie relacji z innymi, więc siłą rzeczy później najzwyczajniej w świecie potrzebuję odpocząć od towarzystwa. Brzmi strasznie? Być może dla osób, które uwielbiają się otaczać innymi, tak. Jednak coraz częściej dostrzegam, osoby podobne do mnie, które też czasem potrzebują samotności i które nie boją się o tym mówić. Dzięki temu również ja potrafię się do tego przyznać i mam większą odwagę właśnie do samotności, takiej z wyboru.

Błędne założenie

Przypuszczam, że i Tobie zdarzy się, że docierasz do granic swoich możliwości. Mnie się tak zdarzyło na ostatnim szkoleniu, które wymagało od uczestników ogromnego zaangażowania. Usiąść w pierwszym rzędzie — tak to już wyzwanie, spory krok. Zgłosić się i opowiedzieć swoją lekcję, to już przepaść. Wykonać trudne, angażujące emocjonalnie ćwiczenie, to także przepaść. Oczywiście nie robiłam tego na siłę, pracowałam intensywnie, bo bardzo chcę zaobserwować u siebie pozytywną zmianę. Jednak w pewnym momencie, było dla mnie zbyt wymagające, uznałam, że zbyt wiele się ode mnie oczekuje. Oczywiście była to moja wewnętrzna presja i moja wewnętrzna walka, bo nikt mnie do niczego nie zmuszał. Można było się wycofać, ale moja ogromna chęć osiągnięcia, zrealizowania nie dawała za wygraną. Przez co czułam się wręcz wykończona.

Przyznam, że rozwaga i osiąganie to nie zawsze dobrany duet. Bywa, że każde ciągnie w swoją stronę, na dwa różne bieguny i żadne nie chce się poddać. W moim przypadku w końcu rozwaga wygrała i postanowiłam się wycofać. Byłam na szkoleniu, ale już nieobecna. Myśli powędrowały w stronę moich ograniczeń, zwłaszcza dotyczących relacji z innymi i nie było już tak efektywnie, jak na początku. Ciemna strona rozwagi w moim wydaniu uwielbia karmić się negatywnymi myślami. Jest jak rwąca rzeka, której nurt porywa daleko za nim pojawi się konar, na którym można się bezpiecznie zatrzymać i z jego pomocą wydostać się na brzeg.

Rozwaga i osiąganie to nie zawsze zgrany duet. Bywa, że każde ciągnie w swoją stronę.

Czasami, na szczęście rzadko, czeka mnie po drodze wodospad i tym razem to właśnie porwał mnie nurt rwącej rzeki, potem spotkałam wodospad i daleko dalej wydostałam się na brzeg. To było bardzo trudne doświadczenie. Podczas szkolenia naprawdę myślałam, że to nie dla mnie, że moje ostrożne podejście do świata uniemożliwia zaakceptowanie takich trudnych i wymagających prób. To było bardzo błędne przekonanie, o czym miałam się przekonać już niedługo. Za chwilę, już jak się miało wydawać w bezpiecznych warunkach, moja siła została wystawiona na kolejną próbę. Tym razem zdałam egzamin po mistrzowsku. Dlaczego? Bo mimo że sytuacja była trudna i wymagająca, to nie była tak bardzo trudna, jak ta z wodospadem. Odczuwam dumę, satysfakcje i zadowolenie z samej siebie, buduje poczucie pewności siebie i większej sprawoczości. I najważniejsze buduje zaufanie do samej siebie. Wiem, że w kolejnej sytuacji mogę na siebie liczyć.

Tak naprawdę nigdy nie wiemy, kiedy życie zacznie nas testować, na jakie trudne okoliczności trafimy. Dobrze jest trenować, by z każdego ciężkiego doświadczenia wyjść obronną ręką.

Moje błędne przekonanie polegało na zwątpieniu w siebie i na dodatek zrzuciłam odpowiedzialność za moje zachowanie na moje wrodzone cechy. Przez chwile zapomniałam, że mogę je rozwijać, a rozwój polega na nieustannym podnoszeniu sobie poprzeczki. Im wyżej zawieszona, tym większy efekt we własnym rozwoju. Na co dzień będę stawiać małe kroki. Natomiast jeśli nadarzy się okazja, aby postawić dużo większy krok lub nawet możliwość skoczenia nad przepaścią, to podejmę maksymalny wysiłek, żeby to pokonać. Postaram się do tego przygotować, zwłaszcza moje myśli. Wiem, że to mnie hartuje. To była dla mnie bardzo ważna lekcja, chyba najważniejsza z całego szkolenia, bo zbudowała moją wewnętrzną siłę.

Jest też pozytywnie

W całym tym zamieszaniu nie mogę zapomnieć o pozytywnych aspektach tego talentu. Tak, takie też były. Długo go nie rozumiałam. Wydawał mi się zupełnie niespójny z założeniami Gallupa. Z jednej strony skupienie na mocnych stronach, ich świadomym rozwijaniu, a przy rozwadze ciągły natłok myśli nastawionych na słabości, na potencjalne zagrożenia i ryzyko. Trudno mi było przeskoczyć ten schemat myślenia. Dziś lubię ten talent, nawet bardzo. Wraz ze zrozumieniem przyszła akceptacja, która kieruje się w stronę miłości.

Rozwaga to u mnie głównie sumienne i dokładne podejście, przygotowanie się oraz nieustanna praca nad myślami. Dostrzegam zagrożenia, widzę co może pójść nie tak, ale nie skupiam się już na tym, tylko zadaję sobie pytanie: Ok, jest tak i tak, co mogę z tym zrobić ? Jak mogę temu zapobiec? Dzięki temu od razu mam w głowie plan działania i konsekwentnie go realizuję. Taki schemat myślenia pomaga mi działać bardzo efektywnie, bo na wiele przypadków jestem przygotowana i przygotowanie to moje słowo klucz. W krótkim czasie jestem w stanie zrobić bardzo dużo. Właśnie dlatego i styczeń, był miesiącem, który to potwierdził.

***

W podsumowaniu skoncentrowałam się na jednym talencie — rozwadze, moim numerze jeden. Z całego miesiąca obfitującego w różne wydarzenia, to było jednak najistotniejsze i najcenniejsze doświadczenie. To właśnie stąd najwięcej nauczyłam się o sobie, tym samym poznałam siebie lepiej. A o to mi właśnie chodzi. Praca nad talentami to nie kończąca się opowieść. Jestem ciekawa czym mnie zaskoczy nowy miesiąc?

***

W jaki sposób Ty poznajesz siebie? Znasz talenty Gallupa?

Pracujesz z talentami?

Może korzystasz z innego narzędzia?

Skomentuj wpis

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Spodobał Ci się wpis? Proszę, podaj dalej. Dziękuję!

Bezpłatny quiz
Twój swój styl produktywności

Kliknij w przycisk poniżej i odbierz bezpłatny quiz, dzięki któremu odkryjesz swój styl produktywności. 
Tak, abyś ogarniała więcej, pracując mniej.